Upłynęło wiele wody, zanim medycyna konwencjonalna na nowo odkryła, że Hipokrates miał rację! Jego zasada – NIECH POKARM BĘDZIE LEKIEM, A LEK POKARMEM – często wyśmiewana przez naukę i medycynę ostatnich wieków, po dwóch tysiącach lat zaczyna być znowu doceniana przez naukowców. Niestety wielu lekarzy z pierwszej linii frontu nadal ją ignoruje i woli sięgać po niekoniecznie dobrze służące zdrowiu chemiczne medykamenty.
Wszystko zaczyna się w jelitach… W chwili obecnej jelita nazywa się naszym drugim mózgiem – miejscem, gdzie kształtuje się odporność i od którego zależy nasz stan psychiczny. Lęk i obniżony nastrój w znacznym stopniu właśnie tutaj znajdują swoje siedlisko. Bariera jelitowa, którą tworzą mikroorganizmy jelitowe, ochronna warstwa śluzu, nabłonek jelitowy oraz komórki układu krwionośnego, chłonnego, immunologicznego i nerwowego, to miejsce, gdzie świat zewnętrzny kontaktuje się z organizmem. Poza przyswajaniem składników odżywczych pełni jeszcze wiele innych funkcji. Dwukierunkowa komunikacja między jelitem a mózgiem nazywana jest osią jelitowo-mózgową. Znaczny wpływ na jej poprawne funkcjonowanie ma flora bakteryjna przewodu pokarmowego, nazywana obecnie mikrobiotą – to cały ekosystem drobnoustrojów zasiedlających jelita, również te u naszych psów i kotów. Jeśli mikrobiota funkcjonuje w równowadze i zachowana jest łączność oraz właściwa komunikacja między jelitami a mózgiem (OUN), mamy do czynienia z eubiozą – inaczej homeostazą jelitową. Jeśli komunikacja ta jest zakłócona, a w składzie mikrobioty pojawiają się zaburzenia, dochodzi do dysbiozy.
W tym artykule chcemy pokazać ten temat z dwóch stron naraz. Z jednej – bo to punkt wyjścia naszych rozważań od lat – jako opowieść o tym, jak bardzo psychika, stres i styl życia w domu wpływają na jelita psów i kotów. Z drugiej – jako praktyczny przewodnik po biegunce i wymiotach: skąd się biorą, kiedy są nieszkodliwym epizodem, a kiedy sygnałem alarmowym, jak rozpoznać odwodnienie, czym jest mikrobiom i probiotykoterapia oraz kiedy naprawdę trzeba jechać do weterynarza, a kiedy wystarczy dzień spokojnej obserwacji w domu.
Kiedy jelita wysyłają sygnał: biegunka i wymioty jako objaw, nie samodzielna choroba
Biegunka i wymioty to jedne z najczęstszych powodów, dla których opiekunowie psów i kotów trafiają do naszego gabinetu. Dla wielu osób to temat trochę wstydliwy, o którym nie chce się rozmawiać zbyt szczegółowo – a szkoda, bo to, co dzieje się w jelitach zwierzaka, mówi bardzo dużo o jego ogólnym stanie zdrowia. Zarówno biegunka, jak i wymioty nie są chorobami samymi w sobie. Są objawem – sygnałem, że coś w organizmie wymaga uwagi. Czasem to coś błahego: niedopałek papierosa znaleziony na spacerze, zbyt szybka zmiana karmy, kawałek kiełbasy podkradziony ze świątecznego stołu. Czasem to sygnał poważniejszy: zapalenie trzustki, choroba pasożytnicza, infekcja wirusowa, a nawet choroba nowotworowa przewodu pokarmowego. Rolą dokładnego wywiadu i badania klinicznego jest odróżnienie jednego od drugiego – i to właśnie ta umiejętność decyduje o tym, czy zwierzę wróci do formy po dniu lekkostrawnej diety, czy będzie wymagało hospitalizacji i intensywnego leczenia.
Najczęstsze przyczyny biegunki i wymiotów u psów i kotów
Przyczyn zaburzeń żołądkowo-jelitowych jest bardzo wiele, a w praktyce klinicznej rzadko ograniczają się one do jednego, prostego wyjaśnienia. Poniżej opisujemy grupy przyczyn, z którymi najczęściej spotykamy się w naszej przychodni.
Błędy dietetyczne i „grzebanie w śmietniku"
Najczęstszą przyczyną ostrej biegunki i wymiotów, zwłaszcza u psów, jest tak zwana niedyskrecja dietetyczna – zjedzenie czegoś, czego zwierzę jeść nie powinno. Może to być zepsute jedzenie ze śmietnika, tłusty kawałek mięsa ze świątecznego stołu, kość, kawałek zabawki, skarpetka, a nawet kamień czy patyk znaleziony na spacerze. Psy, w przeciwieństwie do kotów, są mistrzami w znajdowaniu i połykaniu rzeczy, których zupełnie nie powinny jeść – dlatego niedyskrecja pokarmowa i ciała obce to codzienność w pracy każdego lekarza weterynarii małych zwierząt. Również zbyt gwałtowna zmiana karmy – nawet ta „na lepszą" – potrafi wywołać kilka dni luźniejszego stolca, ponieważ mikrobiota jelitowa potrzebuje czasu, aby dostosować się do nowego składu pokarmu.
Infekcje – wirusy, bakterie i pasożyty
Biegunka i wymioty mogą być też objawem infekcji. U szczeniąt i kociąt szczególnie groźne są choroby wirusowe, takie jak parwowiroza u psów czy panleukopenia u kotów – dlatego tak ważny jest pełny cykl szczepień i niewypuszczanie młodego zwierzęcia do świata zewnętrznego przed jego zakończeniem. Do tego dochodzą pasożyty przewodu pokarmowego (glisty, tasiemce, giardia, kokcydia), które u młodych zwierząt mogą wywoływać nawracające, trudne do opanowania biegunki, oraz bakterie, które czasem namnażają się nadmiernie przy okazji innych zaburzeń jelitowych. Dlatego regularne odrobaczanie i badanie kału na obecność pasożytów to nie zbędna formalność, lecz realny element profilaktyki.
Ciała obce i zatrucia
Połknięcie przedmiotu, który nie przechodzi przez przewód pokarmowy, może objawiać się uporczywymi wymiotami, brakiem apetytu i bólem brzucha, a w skrajnych przypadkach prowadzić do niedrożności jelit – stanu zagrażającego życiu, wymagającego pilnej interwencji chirurgicznej. Podobnie zatrucia – czekoladą, cebulą i czosnkiem, winogronami i rodzynkami, niektórymi roślinami doniczkowymi, lekami przeznaczonymi dla ludzi czy środkami stosowanymi do zwalczania gryzoni – bardzo często dają objawy ze strony przewodu pokarmowego jako pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Choroby przewlekłe i ogólnoustrojowe
Nawracająca lub przewlekła biegunka bywa też objawem chorób, które z pozoru nie mają nic wspólnego z jelitami: przewlekłej choroby nerek, niewydolności wątroby, zapalenia trzustki, nadczynności tarczycy u kotów, choroby Addisona czy nieswoistych zapaleń jelit. W takich przypadkach same preparaty „na uszczelnienie" jelit czy zmiana karmy nie wystarczą – konieczna jest diagnostyka w kierunku choroby podstawowej, prowadzona przez lekarza weterynarii.
Stres i emocje
Jest jeszcze jedna grupa przyczyn, o której mówi się zdecydowanie za mało, a która w naszej praktyce odgrywa ogromną rolę: stres i emocje. Poświęcamy jej osobną, obszerną część tego artykułu, ponieważ naszym zdaniem to najbardziej niedoceniany i niedostatecznie diagnozowany element problemów z przewodem pokarmowym u psów.
Ostra a przewlekła biegunka – dlaczego to rozróżnienie ma znaczenie
W medycynie weterynaryjnej rozróżniamy biegunkę ostrą – trwającą zwykle do kilku dni i pojawiającą się nagle – od biegunki przewlekłej, czyli takiej, która utrzymuje się dłużej niż dwa-trzy tygodnie albo nawraca cyklicznie. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie praktyczne. Ostra biegunka, zwłaszcza u dorosłego, w pełni zaszczepionego zwierzęcia bez innych niepokojących objawów, bardzo często ma łagodny przebieg i mija samoistnie albo po krótkiej interwencji dietetycznej. Biegunka przewlekła to zupełnie inna historia – zawsze wymaga pogłębionej diagnostyki, ponieważ może być objawem choroby, która bez leczenia będzie stopniowo postępować: nieswoistego zapalenia jelit, nietolerancji lub alergii pokarmowej, niewydolności zewnątrzwydzielniczej trzustki, obecności pasożytów, a czasem choroby nowotworowej przewodu pokarmowego. Zasada, którą kierujemy się w naszej przychodni, jest prosta: pojedynczy epizod luźniejszego stolca u zwierzęcia, które poza tym czuje się dobrze, można obserwować w domu przez dzień lub dwa. Ale biegunka, która nawraca, trwa dłużej niż kilka dni, albo towarzyszy jej spadek masy ciała lub pogorszenie apetytu – to już zawsze powód do wizyty, a nie do kolejnej zmiany karmy „na własną rękę".
Wymioty u psa i kota – kiedy to coś więcej niż „zjadł coś niedobrego"
Wymioty bywają mylone z ulewaniem czy odkrztuszaniem, dlatego pierwszym krokiem w rozmowie z lekarzem jest precyzyjne opisanie tego, co dokładnie zaobserwowaliście: czy zwierzę wymiotuje niestrawionym pokarmem zaraz po jedzeniu, czy pojawia się pienista, żółciowa wymiocina na czczo, czy w wymiocinach widać krew – świeżą albo w postaci ciemnego, przypominającego fusy od kawy osadu. Pojedyncze wymioty, po których pies czy kot wraca do normalnej aktywności, apetytu i nastroju, zwykle nie są powodem do paniki. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy wymioty się powtarzają, gdy zwierzę nie jest w stanie utrzymać nawet wody, gdy towarzyszy im apatia, wyraźny ból brzucha (charakterystyczna „modląca się" pozycja, z przednimi łapami opuszczonymi nisko i tylną częścią ciała uniesioną, częsta u psów z bólem brzucha), gorączka albo widoczne wzdęcie. Wzdęcie brzucha połączone z nieskutecznymi próbami wymiotowania u dużego psa, zwłaszcza rasy głębokoklatkowej, to obraz, który zawsze każe nam myśleć o skręcie żołądka – stanie bezpośrednio zagrażającym życiu. U kotów z kolei uporczywe, przewlekłe wymioty bywają objawem chorób, które łatwo przeoczyć: nadczynności tarczycy, przewlekłej choroby nerek czy zapalenia jelit.
Nagłe, silne wzdęcie brzucha połączone z niemożnością zwymiotowania, śliniącym się, niespokojnym psem, który wielokrotnie przyjmuje pozycję do wymiotów bez żadnego efektu – to obraz, który u dużego psa musi budzić podejrzenie skrętu żołądka. To stan bezpośrednio zagrażający życiu, wymagający natychmiastowej pomocy weterynaryjnej, najlepiej w ciągu najbliższej godziny, a nie „obserwacji do rana".
Odwodnienie – najbardziej podstępny skutek biegunki i wymiotów
Zarówno biegunka, jak i wymioty prowadzą do utraty wody i elektrolitów, a to właśnie odwodnienie, a nie sama częstotliwość wypróżnień, najczęściej decyduje o tym, czy zwierzę wymaga hospitalizacji. Rozpoznanie odwodnienia w warunkach domowych nie jest trudne, jeśli wiemy, na co zwrócić uwagę:
- Test fałdy skórnej – unieście delikatnie skórę w okolicy karku zwierzęcia i zwolnijcie. U prawidłowo nawodnionego psa czy kota skóra wraca do pierwotnego położenia niemal natychmiast. Jeśli fałda „chodzi" opornie albo długo się nie rozprostowuje, to sygnał odwodnienia.
- Śluzówki jamy ustnej – powinny być różowe i wilgotne. Blade, lepkie lub suche dziąsła to kolejny sygnał ostrzegawczy.
- Zapadnięte gałki oczne – w bardziej zaawansowanym odwodnieniu oczy mogą wyglądać na lekko zapadnięte w oczodołach.
- Ogólne osłabienie i apatia – odwodnione zwierzę często wygląda po prostu na „wyłączone", mniej zainteresowane otoczeniem.
- Zmniejszona ilość oddawanego moczu – rzadsze wizyty w kuwecie albo rzadsze oddawanie moczu na spacerze.
Szczenięta, kocięta, zwierzęta starsze oraz te z chorobami przewlekłymi (np. nerek czy serca) odwadniają się znacznie szybciej niż zdrowe dorosłe zwierzę, dlatego w ich przypadku próg czujności powinien być ustawiony niżej. U bardzo małego szczeniaka czy kociaka odwodnienie w przebiegu biegunki i wymiotów potrafi rozwinąć się w ciągu kilku-kilkunastu godzin i szybko stać się stanem zagrażającym życiu. Dlatego w tej grupie wiekowej zawsze zalecamy szybszą reakcję i niższy próg decyzji o wizycie, nawet jeśli pojedynczy epizod wygląda pozornie niegroźnie.
Opieka domowa czy wizyta u weterynarza? Jak ocenić sytuację
Kiedy zazwyczaj można bezpiecznie obserwować sytuację w domu
- Zwierzę dorosłe, ogólnie zdrowe, w pełni zaszczepione.
- Pojedynczy epizod luźnego stolca lub jednorazowe wymioty.
- Zwierzę zachowuje apetyt (choć bywa nieco obniżony), pije wodę i jest aktywne.
- Brak krwi w kale lub wymiocinach.
- Brak gorączki, apatii i bólu brzucha.
W takiej sytuacji rozsądną pierwszą reakcją bywa krótka, kilkunastogodzinna przerwa w podawaniu jedzenia – u dorosłego, zdrowego psa; nigdy u szczeniaka, kociaka, zwierzęcia z chorobą przewlekłą ani u kota, u którego długie głodzenie niesie ryzyko poważnych powikłań wątrobowych – swobodny dostęp do świeżej wody podawanej małymi porcjami oraz obserwacja, czy stan poprawia się w ciągu doby. Jeśli tak, zwykle wystarczy kilka dni lekkostrawnej diety, zanim wróci się do normalnego karmienia. Jeśli nie – to sygnał, żeby nie czekać dłużej.
Czerwone flagi – kiedy jechać do weterynarza bez zwlekania
- krew w kale (świeża, czerwona, lub ciemna, smolista) lub w wymiocinach,
- uporczywe, powtarzające się wymioty, zwłaszcza brak możliwości utrzymania wody,
- silna apatia, osłabienie, brak reakcji na otoczenie,
- gorączka,
- wyraźny ból brzucha (napięty brzuch, pozycja „modląca się", jęczenie przy dotyku),
- widoczne odwodnienie, opisane wyżej,
- biegunka lub wymioty u szczeniaka lub kociaka, zwłaszcza nieszczepionego w pełni,
- podejrzenie połknięcia ciała obcego, trucizny, czekolady albo leków,
- silne, gwałtowne wzdęcie brzucha,
- objawy utrzymujące się dłużej niż dobę-dwie mimo prostych działań domowych,
- nawracające epizody biegunki lub wymiotów w ciągu ostatnich tygodni.
Jeśli wahacie się, czy dany objaw to już „czerwona flaga", zadzwońcie do przychodni i opiszcie sytuację. Krótka rozmowa telefoniczna z zespołem, który zna specyfikę takich przypadków, jest zawsze lepszym rozwiązaniem niż samodzielne szukanie odpowiedzi w internecie o trzeciej w nocy.
Mikrobiom jelitowy – sojusznik, o którym łatwo zapomnieć
Mikrobiota jelitowa to nie tylko „dobre bakterie wspomagające trawienie", jak często się o niej myśli. To złożony ekosystem, który uczestniczy w trawieniu włókna pokarmowego, produkuje niektóre witaminy, konkuruje z potencjalnie chorobotwórczymi drobnoustrojami o miejsce i składniki odżywcze, a także komunikuje się z układem odpornościowym i nerwowym gospodarza poprzez wspomnianą już oś jelitowo-mózgową. Kiedy równowaga mikrobioty, czyli eubioza, zostaje zaburzona – na przykład po antybiotykoterapii, po ostrej infekcji jelitowej, po nagłej zmianie diety albo w przebiegu przewlekłego stresu – mówimy o dysbiozie. Dysbioza sama w sobie potrafi podtrzymywać biegunkę, nawet gdy pierwotna przyczyna została już usunięta.
Dlatego tak ważna jest odpowiedzialna suplementacja probiotykami (żywymi kulturami bakterii wspierającymi mikrobiotę) i prebiotykami (włóknem, które stanowi dla nich pożywkę), zwłaszcza w trzech sytuacjach: w trakcie i po antybiotykoterapii, u zwierząt starszych, u których funkcje trawienne naturalnie słabną, oraz w okresie rekonwalescencji po ostrym epizodzie żołądkowo-jelitowym. Warto jednak podkreślić, że nie każdy preparat „probiotyczny" dostępny na rynku ma udowodnioną skuteczność u psów i kotów, a probiotyki przeznaczone dla ludzi nie zawsze są odpowiednie dla zwierząt. O dobór konkretnego preparatu i sposób jego podawania najlepiej zapytać swojego lekarza weterynarii, wybierając produkt zarejestrowany do stosowania u zwierząt.
Rola stresu i emocji – to, o czym nikt nie mówi
Stres, lęk i „wariactwo" w domu

Stres lub lęk, czy też oba naraz, mogą wywołać poważne zaburzenia czynności układu pokarmowego – i to nie jest tylko ładna metafora. Sraczka przedegzaminacyjna? Ktoś tego doświadczył? Czyż nie mówi się „narobił w gacie ze strachu"? Mamy pacjentów psich, którzy potrafią dostać biegunki z krwią dokładnie w momencie, gdy ich właściciele zaczynają pakować walizki przed wyjazdem. Wśród psów wycofanych, lękliwych, albo takich, które się stresują – nawet jeśli na pozór zachowują postawę „hej, do przodu" – obserwujemy dużo większą tendencję do problemów z przewodem pokarmowym niż u psów wyluzowanych. Nie chodzi tu o odwagę, ale o umiejętność opanowania emocji, akceptacji zmieniających się warunków i dostosowania się do zmiennych sytuacji w sposób bezstresowy – coś, co można nawet nazwać zdrową umiejętnością „olewania" problemów. Niektórzy nazywają to samokontrolą, choć to określenie nie do końca oddaje istotę sprawy, bo samokontrola nie zawsze jest pozbawiona napięcia – często jest z nim ściśle związana.
Zwierzęta i ludzie niewiele się pod tym względem różnią. Jeśli żyją pod jednym dachem i reagują w różnych „językach", nieporozumienia są niemal gwarantowane. Innymi słowy: nasze zachowanie jako ludzi ma ogromny wpływ na stan emocjonalny naszych psów i kotów, a w efekcie, nader często, na stan ich jelit i żołądka. Od wielu lat obserwujemy, jak bardzo zmienia się rola czworonogów w ludzkim środowisku – i nie zawsze są to zmiany pozytywne. Pies coraz częściej przestaje być traktowany jak pies, a zaczyna być traktowany jak dziecko albo zabawka. Widać to wyraźnie na przykładzie bardzo dziś modnych ras, takich jak cavaliery czy labradory – nękają je nie tylko problemy behawioralne, ale też wrzody żołądka i przewlekłe biegunki o trudnych do ustalenia przyczynach, nawet gdy podejdzie się do sprawy w pełni holistycznie, traktując pacjenta jako cały organizm. Oczywiście pełny cykl diagnostyki medycznej, najlepiej ze swoim zaufanym lekarzem weterynarii, jest zawsze niezbędny i zwykle trwa dość długo. Często też, nawet po wyizolowaniu czynników chorobotwórczych i ustaleniu diety oraz suplementacji, incydenty biegunkowe nadal się zdarzają. Co ciekawe – gdy zmienią się warunki, w jakich zwierzę żyje, albo zmienią się ludzie, z którymi na co dzień przebywa, biegunka nierzadko ustaje sama.
Dlatego w pierwszej kolejności chcemy zwrócić Waszą uwagę na kilka rzeczy, o których zwykle się nie mówi i nad którymi się nie zastanawiamy.
-
Kiedy do Waszego domu trafia szczeniak, poświęćcie mu czas i zajmijcie się jego wychowaniem. Jeśli w hodowli był przyzwyczajony do klatki, rozważcie jej zakup – dla oswojonego z nią psa stanie się ona azylem, miejscem schronienia i odpoczynku. Jeśli jednak nigdy nie miał z nią kontaktu, zapytajcie kogoś bardziej doświadczonego, czy warto ją wprowadzać. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo taki „azyl" ułatwia życie całej rodzinie. Bardzo ważna jest uważna obserwacja zachowania szczenięcia – traktowanie go jak zabawki, która robi zabawne rzeczy, jest po prostu karygodne.

-
Jeśli szczeniak w pierwszych dniach oddaje normalny stolec i ma dobry apetyt, powstrzymajcie się od zmiany karmy na inną. Nie pytajcie na forach „jaką karmę polecacie, bo muszę zmienić szczeniakowi na inną" – taka zmiana bardzo często kończy się totalną biegunką. Układ odpornościowy małego psa jest jeszcze niedojrzały, a zamiast kończyć cykl szczepień, będziecie musieli go leczyć. Szczeniak bez kompletu szczepień zostaje wtedy w domu, bez możliwości pełnej socjalizacji w krytycznym okresie rozwoju.
-
Zadbajcie o właściwą dietę swojego psa i kota. Nie ukrywamy, że w naszej przychodni chętnie polecamy – wciąż kontrowersyjne dla części lekarzy weterynarii – żywienie naturalne. Nie upierajcie się jednak przy tym, że najlepiej służy zwierzęciu to, co akurat najwygodniejsze dla Was – często to właśnie wasza wygoda najgorzej służy jego zdrowiu. Znamy psy, które źle reagują na dietę surową, i takie, którym w ogóle nie służy sucha karma. Warto pamiętać, że psy świetnie radziły sobie na długo przed erą suchej karmy.
-
Zadbajcie o właściwą suplementację prebiotykami i probiotykami. Koniecznie dopilnujcie, aby zwierzę w trakcie antybiotykoterapii od razu otrzymywało probiotyk. Taka suplementacja jest też bardzo wskazana u starszych psów, u których z wiekiem częściej pojawiają się problemy trawienne – dietę seniora dobrze jest przedyskutować z dietetykiem zwierzęcym, a jeśli dochodzą do tego schorzenia przewlekłe, wskazana jest konsultacja żywieniowa bezpośrednio z lekarzem weterynarii.
-
Obserwujcie swojego psa. Czy udało się Wam zauważyć jakiś związek między jego problemami trawiennymi a Waszym stanem emocjonalnym albo wydarzeniami w otoczeniu? Może poświęcacie mu nadmierną uwagę, stercząc nad nim, kiedy je, albo trzęsąc się nad każdym jego krokiem? Czy Wasz pies chodzi za Wami krok w krok – do łazienki, do kuchni? Czy potrafi spać wyciągnięty na boku, kiedy krzątacie się po domu, czy raczej czujnie obserwuje każdy ruch? Warto poczytać o tym, jak psy komunikują się między sobą, gdy są same, i przyjrzeć się bliżej ich rzeczywistym potrzebom. Zastanówcie się, ile godzin na dobę Wasz pies faktycznie przesypia – i czy przypadkiem nie musi zaspokajać Waszych ambicji albo kaprysów, które w czasach mediów społecznościowych bywają przesadzone. A może jest wręcz przeciwnie – i zwyczajnie nudzi się ponad miarę?
To właśnie w psychice rodzi się podłoże dla niezidentyfikowanych, przewlekłych, uporczywie nawracających (choć oczywiście nie wszystkich) „biegunek stresowych". Zwracamy uwagę na ten aspekt problemów z przewodem pokarmowym głównie dlatego, że jest on absolutnie niedoceniany i niedostatecznie diagnozowany. Nic w tym dziwnego – dotyczy on przecież bardziej ludzi, którzy tworzą dom dla psa, niż jego samego. To często my musimy spojrzeć na siebie i zobaczyć się oczami naszego czworonoga. Posiadanie zwierząt jest dla nas ogromną wartością – dzięki nim mamy szansę wiele nauczyć się o sobie, poznać, czym naprawdę jest asertywność, odkryć własne ograniczenia i budować siebie poprzez zrozumienie. To bardzo szeroki temat do pracy z dobrym behawiorystą i szkoleniowcem – czyli kimś, kto lubi i rozumie ludzi i potrafi skłonić ich do pracy nad sobą w interesie ich zwierzaka.
Diagnostyka w gabinecie weterynaryjnym – czego się spodziewać
Kiedy zgłaszacie się do nas z psem lub kotem z biegunką czy wymiotami, diagnostyka zaczyna się zawsze od szczegółowego wywiadu: od kiedy trwają objawy, jak często się pojawiają, jak wygląda stolec lub wymiociny, czy zmieniała się dieta lub otoczenie zwierzęcia, czy miało dostęp do czegoś niewłaściwego, czy jest w pełni odrobaczone i zaszczepione. Następnie wykonujemy badanie kliniczne, oceniając między innymi stopień nawodnienia, temperaturę, osłuchanie jamy brzusznej oraz jej ostrożną palpację w poszukiwaniu bólu, wyczuwalnych mas czy nagromadzenia gazów.
W zależności od obrazu klinicznego kolejnym krokiem bywa badanie kału w kierunku pasożytów i pierwotniaków, badanie krwi – morfologia i biochemia, oceniające między innymi funkcję nerek, wątroby i trzustki – a w niektórych przypadkach badanie USG jamy brzusznej, które pozwala ocenić strukturę jelit, obecność ciał obcych, płynu w jamie brzusznej czy zmian w innych narządach. U zwierząt z przewlekłymi lub nawracającymi objawami czasem konieczne są bardziej zaawansowane badania, włącznie z endoskopią i pobraniem wycinków do badania histopatologicznego. Zakres diagnostyki zawsze dobieramy indywidualnie, zależnie od wieku zwierzęcia, nasilenia objawów i tego, co wynika z wywiadu oraz badania klinicznego.
Dieta i profilaktyka na co dzień – jak wspierać zdrowie jelit
Wielu problemów żołądkowo-jelitowych da się uniknąć albo przynajmniej ograniczyć ich nasilenie dzięki kilku prostym nawykom:
- wprowadzajcie zmiany karmy stopniowo, przez pięć do siedmiu dni, mieszając rosnącą ilość nowego pokarmu ze starym,
- unikajcie karmienia ze stołu, zwłaszcza potrawami tłustymi, mocno przyprawionymi czy słodzonymi,
- pilnujcie, aby zwierzę nie miało dostępu do kosza na śmieci, kompostownika czy niedopałków papierosów podczas spacerów,
- dbajcie o regularne odrobaczanie zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego,
- zapewnijcie stały dostęp do świeżej wody,
- w okresach zwiększonego stresu (przeprowadzka, wizyta gości, fajerwerki, zmiana w składzie domowników) obserwujcie zwierzę uważniej niż zwykle,
- nie bagatelizujcie pierwszych, delikatnych sygnałów – lekko zmieniona konsystencja stolca utrzymująca się kilka dni z rzędu to już sygnał wart odnotowania, nawet jeśli zwierzę wciąż wygląda dobrze.
Jeżeli Wasz pies lub kot ma już za sobą kilka epizodów podobnych dolegliwości, warto prowadzić prosty dziennik: co jadł, kiedy pojawił się objaw, jak długo trwał. Taki zapis bywa dla nas, lekarzy, bezcenną wskazówką podczas wizyty – często pozwala uchwycić wzorzec, którego sam opiekun na co dzień nie zauważa.
Najczęstsze pytania
Czy głodówka pomoże psu z biegunką?
Krótka, kilkunastogodzinna przerwa w karmieniu bywa pomocna u dorosłego, poza tym zdrowego psa z pojedynczym epizodem łagodnej biegunki, pod warunkiem zachowania swobodnego dostępu do wody. Nie stosujemy jednak głodówki u szczeniąt, zwierząt starszych, chorych przewlekle ani u kotów – u kotów zbyt długie głodzenie niesie realne ryzyko poważnych powikłań wątrobowych. W razie wątpliwości najlepiej skonsultować to z lekarzem, zanim wdrożycie taki krok samodzielnie.
Kiedy biegunka u szczeniaka jest niebezpieczna?
Praktycznie zawsze warto zareagować szybciej niż u dorosłego psa. Młody, nie w pełni zaszczepiony organizm odwadnia się bardzo szybko, a biegunka może być pierwszym objawem poważnej infekcji wirusowej. Jeśli do biegunki dołączają wymioty, apatia, brak apetytu albo gorączka, zalecamy wizytę tego samego dnia, a nie obserwację „do jutra".
Czy mogę podać psu lek przeciwbiegunkowy z apteki dla ludzi?
Zdecydowanie odradzamy samodzielne podawanie zwierzętom leków przeznaczonych dla ludzi, także tych dostępnych bez recepty. Część z nich jest dla psów i kotów po prostu toksyczna, a inne mogą maskować objawy, utrudniając późniejszą diagnozę. O ewentualnym leczeniu domowym zawsze najlepiej porozmawiać z lekarzem weterynarii, najlepiej telefonicznie, zanim sięgniecie po cokolwiek z domowej apteczki.
Jak długo może trwać „biegunka stresowa" i czy sama minie?
Bywa różnie – u części zwierząt ustępuje w ciągu kilku dni wraz ze zmianą okoliczności (powrót właściciela, koniec remontu, uspokojenie sytuacji domowej), u innych nawraca cyklicznie miesiącami. Zanim jednak uznamy, że przyczyna jest „tylko" emocjonalna, zawsze warto wykluczyć przyczyny fizyczne. Dopiero kiedy badania nie wykazują nieprawidłowości, a objawy wyraźnie korelują z sytuacjami stresowymi, można skupić się na pracy nad codziennym funkcjonowaniem i relacją ze zwierzęciem, najlepiej razem z doświadczonym behawiorystą.
Czy zmiana karmy zawsze wywołuje biegunkę?
Nie zawsze, ale nagła, jednorazowa zmiana z dnia na dzień znacznie zwiększa ryzyko luźniejszego stolca, ponieważ mikrobiota jelitowa potrzebuje czasu na adaptację do nowego składu pokarmu. Dlatego zalecamy zawsze stopniowe przechodzenie na nową karmę, rozłożone na przynajmniej pięć do siedmiu dni.
Jakie badania wykona weterynarz przy przewlekłej, nawracającej biegunce?
Zakres zależy od obrazu klinicznego, ale zwykle obejmuje badanie kału na pasożyty, badanie krwi (morfologia, biochemia), czasem badanie USG jamy brzusznej, a w bardziej opornych przypadkach także bardziej specjalistyczną diagnostykę, np. endoskopię z pobraniem wycinków. Celem jest zawsze znalezienie przyczyny, a nie tylko doraźne zatrzymanie objawu.
Czy probiotyki przeznaczone dla ludzi nadają się dla psa albo kota?
Niekoniecznie – skład szczepów bakteryjnych skuteczny u ludzi nie zawsze sprawdza się u psów czy kotów, a niektóre preparaty zawierają dodatki, na przykład słodziki, niewskazane dla zwierząt. Zdecydowanie bezpieczniej jest sięgać po preparaty zarejestrowane i przebadane do stosowania u zwierząt, najlepiej po konsultacji z lekarzem prowadzącym.
Biegunka i wymioty to jedne z tych objawów, które łatwo zbagatelizować – a jednocześnie jedne z tych, w których uważna obserwacja i szybka reakcja naprawdę robią różnicę. Czasem wystarczy dzień lekkostrawnej diety i problem znika sam. Czasem za pozornie błahym objawem kryje się coś, co wymaga pełnej diagnostyki, wsparcia mikrobioty i czasu na powrót do równowagi – zarówno tej fizycznej, jak i tej psychicznej, o której pisaliśmy w pierwszej części artykułu. Jeśli Wasz pies lub kot zmaga się z uporczywą, nawracającą biegunką, niepokojącymi wymiotami, albo po prostu nie wiecie, czy dany objaw to już powód do wizyty – nie zgadujcie i nie czekajcie zbyt długo. W przychodni Hau-Miau przy ul. Siemieńskiego 23 na warszawskiej Ochocie od lat łączymy dokładny wywiad, badanie kliniczne i pełną diagnostykę laboratoryjną z indywidualnym podejściem do każdego pacjenta – także tego, którego jelita reagują na to, co dzieje się w jego codziennym życiu. Umów wizytę — zadzwoń +48 22 823 35 63.



